"Kiedy rum zaszumi w głowie, cały świat nabiera treści. Wtedy chętnie słucha człowiek..."
Morskie opowieści. Tak (niesamowicie streszczając) można zdefiniować najnowszą powieść Marcina Mortki. Pisał już o piratach, pisał już książki dla najmłodszych, heroic fantasy, horror, space operę... Autorowi na pewno nie można więc zarzucić, że trzyma się kurczowo jednego nurtu. Wręcz przeciwnie! Mortka jest ryzykantem, ale chyba urodził się pod szczęśliwą gwiazdą, gdyż każda jego książka (bez względu na gatunek) jest naprawdę dobra, a znaczna ich część nawet więcej niż dobra. W tym jednak wypadku autor poszedł jeszcze o krok dalej. Fantastyka na bok, bo otóż jest powieść marynistyczna. Pełną gębą.

