"Potwory w Tokio" były naszą "Grą roku 2014", jeszcze zanim faktycznie uzyskały ten tytuł. Po prostu nie mogło być inaczej. Pierwszy raz natrafiliśmy na nią podczas Gdyńskiego Festiwalu GRAMY w 2014 roku i już od pierwszej rozgrywki, która - jak sobie ją teraz przypominamy - była totalną amatorszczyzną, stała się naszą ulubioną grą. Od kiedy "Potwory w Tokio" zamieszkały razem z nami, są nieodłącznym elementem spotkań ze znajomymi, którzy, tak jak i my, bardzo polubili tę grę.
W zasadzie to nigdy nie czytam książek o popularnych ludziach, bo tego typu publikację nie potrafią mnie zainteresować. Jednak jeśli chodzi o Leę, to sprawa wygląda zupełnie inaczej. W chwili, gdy zobaczyłam tę pozycję w zapowiedziach wydawnictwa Feeria wiedziałam, że muszę się z nią zapoznać. Leę Michele znam z jednego z moich ulubionych seriali "Glee". Od początku odgrywała w nim znaczącą rolę, ambitnej i jednocześnie odrobinę irytującej Rachel Berry. Z czasem jej postać bardzo się rozwinęła i Lea stała się prawdziwą gwiazdą "Glee".
Muszę przyznać, że od początku byłam trochę sceptycznie nastawiona do tej pozycji. Opis na okładce nie wydał mi się zachęcający, a po porównaniu do autorki "Zmierzchu", zaszufladkowałam "Złą krew" jako trochę naiwną młodzieżówkę z mnóstwem miłosnych problemów. Jednak już po pierwszych stronach okazało się, że myliłam się strasznie! "Zła krew" okazała się niezwykle wciągająca, inteligentną pozycją, która na każdej stronie bardzo mnie zaskakiwała. Przez kilka dni lektury dosłownie żyłam historią bohatera!
POTWORY W TOKIO – Grą Roku 2014!
Polska wersja światowego bestsellera
„King of Tokyo” Grą Roku 2014.
Eksperci związani z rynkiem gier planszowych i karcianych docenili wydane przez Egmont Polska „Potwory w Tokio”.
Eksperci związani z rynkiem gier planszowych i karcianych docenili wydane przez Egmont Polska „Potwory w Tokio”.
Przez pewien czas o "Marze" było naprawdę bardzo, ale to bardzo głośno. W większości były to same pozytywne głosy, dlatego też zainteresowałam się tą pozycją. Co prawda - musiałam chwilę odczekać, aż fala zachwytu trochę opadnie, by nie wpływało to zanadto na moją opinię. Jednak już od pierwszych stron przepadłam. Wiedziałam, że lektura "Mary" będzie jedną z tych najbardziej zapadających w pamięć.
Szesnastoletnia Mara budzi się w szpitalu, jednak nie ma bladego pojęcia jak się tam znalazła. Dziewczyna jest jedyną osobą, której udało się przeżyć tragiczny wypadek, w którym jej przyjaciele zginęli. Ta szokująca informacja i niemożność przypomnienia sobie tych wydarzeń to dopiero początek. Sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje, gdyż Mara podejrzewa, że ma z tym wszystkim coś wspólnego...
Po "Czekając na Gonza" sięgnęłam, ponieważ zainteresował mnie opis, który napotkałam w różnych serwisach książkowych. Ku mojemu zdziwieniu - opis na tyle książki różni się od tego, z którym zapoznałam się wcześniej. Było to trochę mylące i przez chwilę zastanawiałam się czy to na pewno ta książka... Okazało się, że to dopiero początek niespodzianek, jakie ma w sobie "Czekając na Gonza".
Oz wraz z rodzinką przeprowadza się do miejscowości, która okazuje się być kompletną dziurą. Jest mu ciężko odnaleźć się w nowym środowisku. Zwłaszcza, gdy już pierwszego dnia w szkole popełnia straszną gafę, w związku z czym nie tyle robi nienajlepsze wrażenie, ale podpada miejscowej mafii, a jego jedynym kumplem zostaje hobbit. wszystko jeszcze bardziej się komplikuje, gdy Oz odkrywa tajemnicę swojej starszej siostry.
Mieliśmy już do czynienia z planszówkami, rozgrywaliśmy też partie w przeróżne karcianki, ale po raz pierwszy postanowiliśmy sięgnąć po coś zupełnie innego. Idea jest ta sama - dobra zabawa w towarzystwie. Jednak forma całkowicie nam obca, bo "Kostki zostały rzucone!", to - jak sama nazwa z resztą wskazuje - gra kościana. Nie zetknęliśmy się jeszcze z taką formą rozrywki i do tej pory turlaliśmy kostkami jedynie w planszówkach, a żeby na przykład przesunąć nasz pionek o kilka pól do przodu.
Od jakiegoś czasu czytniki robią się coraz popularniejsze, chociaż niektórzy dalej zapierają się rękoma i nogami przed tą nową technologią. Do pewnego czasu i ja byłam w tej grupie... Jednak zostałam skutecznie przekonana - zobaczcie co mnie przekonało i odświeżyło zamiłowanie do czytania.
"Powód by oddychać" zaintrygował mnie od chwili, gdy pojawiły się jego zapowiedzi. Pierwsze recenzje i ogromne zachwyty nad tą pozycją utwierdziły mnie w tym, że warto sięgnąć po tę książkę. Interesująca, nietypowa tematyka w połączeniu z młodzieżowym klimatem i obietnicą masy emocji - takie właśnie były moje wyobrażenia przed sięgnięciem po tę lekturę.
Szesnastoletnia Emma mieszka wraz ze swoim wujostwem i ich kilkuletnimi dziećmi. Mimo, że dziewczyna nie zachowuje się jak typowa nastolatka, nie sprawia kłopotów wychowawczych, ma idealne oceny i wiele osiągnięć sportowych, to samo to, że oddycha doprowadza jej ciotkę Carol do szewskiej pasji. I to w takim stopniu, że systematycznie się na nią znęca i zamienia jej życie w piekło. Zarówno Emma, jak i wszyscy domownicy zachowują ten fakt w tajemnicy. Życie dziewczyny zaczyna się zmieniać, gdy na swojej drodze spotyka Evana.
Szesnastoletnia Emma mieszka wraz ze swoim wujostwem i ich kilkuletnimi dziećmi. Mimo, że dziewczyna nie zachowuje się jak typowa nastolatka, nie sprawia kłopotów wychowawczych, ma idealne oceny i wiele osiągnięć sportowych, to samo to, że oddycha doprowadza jej ciotkę Carol do szewskiej pasji. I to w takim stopniu, że systematycznie się na nią znęca i zamienia jej życie w piekło. Zarówno Emma, jak i wszyscy domownicy zachowują ten fakt w tajemnicy. Życie dziewczyny zaczyna się zmieniać, gdy na swojej drodze spotyka Evana.
Bardzo zainteresowała nas gra o historycznym podłożu, w którym wcielamy się w dowódcę podziemnego oddziału wojska polskiego i walczymy z komunizmem. Jeśli ktoś interesuje się tym okresem historycznym (lata 40-50), to wie, że nazwa gry jest nieprzypadkowa. Żołnierze Wyklęci byli powojennym ruchem podziemia w Polsce, które stawiało czynny opór komunistom. Karcianka, co ciekawe, jest dwujęzyczna. Podpisy na pudełku i kartach oraz instrukcje przedstawiono w języku angielskim i polskim. Rozgrywka przypomina nieco "Slavikę" (dość popularną gierkę na rynku), więc jeśli ktoś grał i lubi, mogą zainteresować go także "Bohaterowie Wyklęci".
"Ukryta brama" to już trzeci tom przygód Anny i Sebastiano. Tym razem podróżnicy w czasie przenoszą się do XIX-wiecznego Londynu, gdzie czeka ich niesamowicie trudna misja. Jeden ze Starców pragnie przejąć władzę i ostatecznie zakończyć trwającą od zawsze grę i żeby tego dokonać niszczy bramy czasu. W rękach Anny i Sebastiano znajdują się losy całego świata.
Ze względu na to, że jest to niesamowicie ważna i prawdopodobnie ostatnia misja, to zaplecze podróżników jest niebywałe. Para wciela się w rolę obrzydliwie bogatego rodzeństwa, które przeniosło się do Londynu w celach towarzyskich. Przez ich ogromne bogactwo są przyjmowani z otwartymi ramionami. We wszystkich wzbudzają ogromną ciekawość, nie wspominając już o kolejce adoratorów Milady Anny i pannach, które próbują zwrócić na siebie uwagę Milorda Sebastiano.

















