JAK BYĆ SZCZĘŚLIWYM (ALBO CHOCIAŻ MNIEJ SMUTNYM)
04 lipca
Mimo początkowego rozczarowania, niebieski zeszycik i tak trafił w moje ręce. Co prawda musiał swoje przeleżeć... aż w końcu z ciekawości do niego sięgnęłam. Wcześniej przeglądałam go nie raz. Jednak tym razem postanowiłam przeczytać go od samego początku do końca, bez wykonywania zadań, które w większości dalej wydają mi się po prostu głupawe.
Niebieski VS ja - kolejne starcie... I tu stało się coś, czego bym się nie spodziewała. Kupiła mnie przedmowa. Przedmowa, w której co prawda nie było nic odkrywczego. Nic, czego bym już wcześniej nie wiedziała. Spodobało mi się, że zostało to inteligentnie ubrane w słowa. Przestał to być dla mnie tylko koleś, który na fali poradników postanowił zarobić małym kosztem, bo - nie oszukujmy się - zrobić "kreatywny" dziennik to nic trudnego. Jednakże, kiedy poznałam tok myślenia autora, zrozumiałam (przynajmniej w większości) sens wymyślonych przez niego zadań.

Uważam, że zeszyt "Jak być szczęśliwym (albo chociaż mniej smutnym)" jest idealny dla młodzieży, która miewa rozterki. I nie mówię tu o smutasach nadużywających żyletek, bo to powinno się już serio leczyć! Tylko o takich normalnych ludziach. Nie oczekujcie jednak, że ta produkcja wyciągnie was z jakiegoś dołka. Nic z tych rzeczy. Niestety, nie ma tak silnej mocy uzdrawiania, ale jeśli sięgniecie po nią z zamysłem spojrzenia na "szczęście" i ogólnie na swoje życie w odrobinkę inny sposób, to na pewno się nie zawiedziecie. Jednak są dwa warunki - nie możecie ominąć przedmowy i musicie koniecznie czytać ze zrozumieniem!
0 comments