Niech tytuł was nie zwiedzie. To nie jest historia biblijna. A w zasadzie nie całkiem, choć fabuła bazuje na tej opowieści. Podobno (tak czytałem) ludzie wychodzili w trakcie seansu wielce oburzeni. Nie tego się spodziewali, nie przyszli do kina świadomi, że Aronofsky robi filmy dość specyficzne. Nie wiedzieli też prawdopodobnie, że ktoś sporo namieszał w historii Noego. Ja, na szczęście, poszedłem do kina w pełni uświadomiony, że to nie będzie wątek żywcem wyciągnięty z Biblii. Cóż, w przeciwnym wypadku zapewne wcale bym się na seansie nie pojawił. Wiedziałem czego można się spodziewać, czytałem komiksy, na których podstawie film powstał, i które bardzo mi się spodobały. Oczekiwałem więc ekranizacji jeszcze lepszej niż komiksowy pierwowzór. Niestety, pod tym względem odrobinę się zawiodłem.

W wywiadzie udzielonym Emmie Watson, aktorce, która wcieliła się w Hermionę Granger w ekranizacji „Harry’ego Pottera”, J. K. Rowling przyznała się, że nie jest zadowolona z zakończenia sagi o przygodach młodego czarodzieja i jego przyjaciół. Zdaniem pisarki Hermiona powinna wziąć ślub z Harrym, a nie z Ronem, jak to zostało opisane w epilogu ostatniej części.
