Po epickiej historii rozgrywającej się w stolicy Polski (PB#04-05) przyszła pora na wizytę na bardziej ustronnych terenach. Tym razem Biały Orzeł, nasz narodowy superbohater - ach, coraz bardziej żałuję, że tak nie jest naprawdę - migruje do Szklarskiej Poręby. Wszechogarniający mróz i słaba widoczność nie ułatwią naszemu bohaterowi misji, której się podjął. Otóż nasz zamaskowany heros wyruszył upolować ducha z miejscowych legend, a konkretniej - tajemnicze leśne stworzenie, które podobno porywa w górach niewiasty. Hudini, nieodłączny pomocnik bohatera, nie jest do końca przekonany czy to w ogóle był dobry pomysł, a poza tym - nie tak wyobrażał sobie obiecany urlop...
Wielka draka w stolicy trwa! Czy ktoś ostatnio wspominał, że w Białym Orle brakuje wątków romantycznych? Hmm, to chyba byłem ja. No cóż, w takim razie muszę to odwołać, bo tu coś w tym stylu już się pojawia. Ale po kolei! W ostatnim numerze było wiele emocji, nowi bohaterowie, nowi wrogowie, potwory, pojedynki, niespodziewani sojusznicy... Druga część przygody zatytułowanej "Wielka draka w stolicy" nie ustępuje swojemu poprzednikowi. Tutaj możemy śledzić dalsze losy naszych bohaterów w starciu z goblinowatymi potworami i wieloma innymi niebezpieczeństwami.
Po rozpoczęciu przygody z Białym Orłem z grubej rury, bo od liczącego sobie 100 stron zeszytu (a w zasadzie 3 w 1) zatytułowanego "Pierwszy lot", przyszła pora na część kolejną. Znając już lepiej postać Aleksa Poniatowskiego, zaznajomiwszy się pobieżnie z jego przeszłością, miłością jego życia, ojcem, nikczemnym ex współpracownikiem, a teraz i z jeszcze nowym wspólnikiem i wieloma innymi postaciami, zasiadłem do zeszytu #04. Tam też zostałem niemal od razu rzucony w wir katastroficznych wydarzeń, jakie spadły na stolicę Polski. Padło pytanie, niby błahostka, które jednak nie powinno nigdy zostać zadane. Rozpętał się istny armageddon, zatem nasz Biały Orzeł nie ma czasu na sercowe rozterki i przemyślenia odnośnie egzystencji. Tysiące ludzi czeka na jego pomoc. Nasz Polski superbohater musi stanąć w obliczu kolejnego niebezpieczeństwa.
Śledziłem ten projekt z zainteresowaniem prawie od początku i gdy wreszcie komiksy o polskim superbohaterze trafiły w moje ręce... Cóż, muszę powiedzieć, że byłem podjarany niczym kilkuletni chłopiec, który dostał nową zabawkę. Czy - co bardziej pasuje do czasów współczesnych - nową grę. W każdym razie muszę przyznać, że sam jeszcze kilka dobrych lat temu marzyłem o wydaniu swojego komiksu. Były nawet jakieś nieśmiałe przymiarki, był też i mój "polski superbohater". Pomysł jednak, jak wiele innych przedtem i potem, spalił na panewce. Tym jednak większym podziwem darzę twórców Białego Orła i z tym większym entuzjazmem podszedłem do ich produkcji.



